Przyznam, że z lekkim rozczarowaniem przyjąłem wiadomość o zwycięzcach tegorocznych Oskarów. I choć można się było spodziewać sukcesu filmu „The Hurt Locker” Kathryn Bigelow, ponieważ wcześniej zdobył wiele nagród stowarzyszeń oraz gildii filmowych, to fakt przyznania mu aż 6 statuetek stanowi dla mnie duże zaskoczenie. Poniżej kilka słów na temat najciekawszych wyróżnień.

Najlepszy film: „The Hurt Locker”.

Moim zdaniem powyższy zwycięzca to kolejny film nie wnoszący nic nowego do kategorii produkcji wojennych, w dodatku wielokrotnie mało realistyczny, o czym mówią sami żołnierze z frontu. Wydaję mi się, że specyfika fabuły, czyli nawiązanie do kontrowersyjnej tematyki konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie, spowodowała taką, a nie inną ocenę tegoż dzieła. Może się mylę.

Najlepsza reżyseria: Kathryn Bigelow.

Najlepszy film musi mieć najlepszego reżysera. Można powiedzieć, że Kathryn Bigelow utarła nosa swojemu byłemu mężowi Jamesowi Cameronowi, odbierając mu tą nagrodę. W dodatku to pierwsza kobieta reżyser, która otrzymała Oskara.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Jeff Bridges.

Jeff Bridges za film „Crazy Heart”. Przyznaję, że nie oglądałem tego filmu, ale czytałem wiele pochlebnych recenzji na jego temat. Wydaje mi się, że Jeff zasłużył na tak duże wyróżnienie.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Sandra Bullock.

Sandra Bullock  za rolę w filmie „The Blind Side”. To kolejne dzieło, którego jeszcze nie widziałem. Warto dodać, że w przeddzień gali Oskarów Sandra Bullock otrzymała również anty nagrodę, czyli Złotą Malinę za rolę w filmie „Wszystko o Stevenie”.

Najlepszy aktor drugoplanowy: Christoph Waltz.

Christoph Waltz w filmie „Inglourious Basterds” był niesamowity. Bez obijania w bawełnę – Oskar całkowicie zasłużony.

Najlepszy film zagraniczny: „El Secreto de sus ojos”.

Jeżeli Argentyńczycy potrafili zrobić coś lepszego od „Białej wstążki” i „Proroka”, to już nie mogę się doczekać tego obrazu przed moimi oczami.

Najlepszy długometrażowy film animowany: „Up”.

PIXAR prawie co roku zdobywa Oskara. Po prostu „Odlot”.

Najlepszy krótkometrażowy film animowany: „Logorama”.

Genialny pomysł na animację, zresztą zobaczcie sami tutaj.

Najlepsze efekty specjalne: „Avatar”.

Idealne wyróżnienie dla tego filmu. „Avatar” zasługuje na miano dużej innowacji w światowej kinematografii. Wyznaczył pewien pułap w realizacji obrazów 3D i tego się trzymajmy.

Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny: „The Cove”.

Oglądałem i przyznaję, że „Zatoka delfinów” bardzo mnie zdenerwowała. Zdenerwowała nie dlatego, że jest złym dokumentem, a wręcz przeciwnie, za jej realistyczny obraz ludzkiej ignorancji oraz krwawej i bezsensownej pogoni za pieniądzem.

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny: „Music by Prudence”.

Szkoda, że nasz jedyny akcent na gali Oskarów („Królik po berlińsku”) nic nie wygrał w tej kategorii. Zwłaszcza, że był dość ciekawie i nowatorsko opowiedzianą historią.

Więcej informacji o nominacjach i zwycięzcach znajdziecie tu: Nominees & Winners for the 82nd Academy Awards

To tyle z mojej strony. Czekam na Wasze opinie w tym temacie.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • RSS