Na przedwczorajszej premierze Odlotu nie mogło zabraknąć takiego fana animacji jak ja. Oczekiwałem na tą produkcję od początku tego roku i przez kilka ostatnich miesięcy zdążyłem już przeczytać całą masę ciekawostek oraz recenzji na jej temat. Z nadszarpniętą cierpliwością informuję, iż w końcu całe przedstawienie mam już za sobą. W związku z tym czas na krótką relację. Jak zwykle zapraszam więc do lektury.
Jeszcze w gwoli wstępu pragnę przypomnieć, że owa animacja jest historią pewnego Carla Fredricksena. Starszego pana, którego od najmłodszych lat pociągały wielkie przygody. Jak się później okazało, nie był jedynym człowiekiem w okolicy, który w podobny sposób charakteryzował swoje marzenia. Bratnią duszą stała się jego późniejsza żona Ellie. Oboje jednak nigdy nie mieli okazji wspólnie przeżyć wyśnionych podróży. Czas nieubłaganie poszedł do przodu i niegdyś młode, szczęśliwe małżeństwo spotkał wielki smutek. Życiowa partnerka Carla odeszła ze świata żywych, zanim ten zdążył zabrać ją na upragnioną wycieczkę. Osamotniony wdowiec nie zrezygnował jednak z wcześniej określonych planów. Na własną rękę wyruszył w nieznane, a jego środkiem transportu został dom, unoszony wieloma balonami z helem. Ten sukces przyćmiło jednak to, co miało wydarzyć się później.
Odlot, jeżeli się nie mylę, jest już dziesiątą dużą produkcją Pixara. Każda z dziewięciu poprzedniczek nie obyła się bez wyróżnień, a niektóre otrzymały nawet Oskara. Świadczy to, o niebywałym zaangażowaniu przy realizacji tychże bajek, a co najważniejsze, prawie każda kolejna dotyka zupełnie innej problematyki. W omawianym przypadku mamy do czynienia z problemem przemijania (egzystencji). Głównego bohatera poznajemy jako osobę młodą z bujną wyobraźnią i wielkimi marzeniami. Na widok błysku w jego oczach przypominamy sobie własne dzieciństwo, które w zasadzie niewiele się różniło. Jednakże wraz z upływem lat bohater zaczyna się angażować w zupełnie innych sferach. Animacja z biegiem czasu pokazuje parę nowożeńców w kryzysowych momentach, związanych m.in. z bezpłodnością, niemocą wynikającą z braku pieniędzy i co najważniejsze – starością. Motyw ten przypomina mi słowa moich rodziców: Ty też kiedyś będziesz stary. Toteż autorzy sugerują nie rezygnować ze swoich marzeń, bo czas szybko płynie i póki mamy obok siebie najbliższych winniśmy ich uszczęśliwiać.
Reasumując, warto dodać, iż Odlot to także niezapomniana rozrywka. Nie brakuje tutaj zabawnych zgrzytów pokoleniowych oraz komicznych sytuacji z gadającym psem i dziwnym ptakiem w rolach głównych. Jednak zgodnie z tradycją humor jest tu tylko deserem, a daniem głównym morał, o którym pisałem powyżej.
Co do efektów wizualnych jakimi uraczyli nas animatorzy z Pixara, muszę przyznać, że nie mają sobie równych. Różnorodność kolorów dosłownie powala. Wszystko zostało dopracowane z dbałością o najdrobniejsze szczegóły (kurz na fotografiach itd.). Nawet, co jest pewną innowacją, zarost Carla stawał się coraz większy z dnia na dzień, gdy ten nie mógł go po prostu ściąć. Nie napiszę natomiast wiele na temat animacji postaci, bo to trzeba zobaczyć na własne oczy. Lecz w tym wszystkim grzechem pominąć ścieżkę dźwiękową, która rewelacyjnie oddawała nastrój sytuacji. Słychać i widać, że Disney mimo wszystko trzyma rękę na pulsie.
Moim skromnym zdaniem, rozwój kina animowanego Pixara idzie w dobrym kierunku. Dzieciaki wraz z ich dorosłymi sponsorami biletów, karmieni są coraz ważniejszymi tematami. A wszystko z zachowaniem normalności i humoru. Cóż mogę dodać. Myślę, że gdy będę już stary, to także zechcę wziąć kilka baloników do ręki i odlecieć w przestworza. Co innego mi pozostanie? Skoro i tak nikt nie będzie chciał mnie zrozumieć, a dla wielu stanę się ciężarem i przeszkodą…













toy story w sumie też w swojej tematyce miało przemijanie.
Z jak dla mnie to w Odlocie najfajniejsze są sceny pierwszego lotu w towarzystwie burzy i gadające psy :-)
Masz 100% rację. Dlatego nie chciałem napisać, że ich każda produkcja dotyka czegoś nowego :)
Nie wiem czy oglądałeś w polskiej wersji językowej (ja tak), ale Pazura w roli gadającego psa jest zaje***ty…
A jeżeli chodzi o tego ptaka, to niektórzy sądzą, że jest to nawiązanie do homoseksualizmu. Zauważ, że samotnie wychowuje dzieci, a upierzenie przypomina tęczę :P Ciekawe czego się jeszcze doszukają… Mam nadzieję, że się nie przyczepią do Charlesa Muntza i jego sfory psów hehehe ;P (głupi żarcik)
Witam ponownie :) Czy możecie mi doradzić.. jutro idę z dziewczyną do kina i przedstawiłem jej oferte… Bękarty Wojny, Up czy Fighting, niestety nie masz na swojej stronie recenzji o tym filmie i swoich osobistych spostrzezen, prosże o pomoc :)
W tym wypadku polecam „Bękartów wojny” :) Nikt z Was się nie zawiedzie…
„Fightingu” jeszcze nie oglądałem, ale po zwiastunie wątpię by był ciekawy dla dziewczyn heh…
nie widziałem z dubbingiem, ale chyba będę musiał to nadrobić, bo wszyscy znajomi, co widzieli polecają właśnie dubbing,
Nawiązanie do homoseksualizmu??? W życiu sam bym na to nie wpadł, ale to pewnie wina mojego stereotypowego myślenia, bo ja jakoś tak od razu tego ptaka określiłem jako samicę. Ale jeżeli jest to nawiązanie do homoseksualizmu ;-) to z tymi kolorami tęczy i cudacznym wyglądem jest to też nawiązanie bardzo stereotypowe… tylko w drugą stronę :P
Szarik, jednak zdecydoiwaliśmy się na Up’a, ale w technologi 3D :) Powiedz mi, są momenty warte śmiechu w tej animacji ?
Oczywiście… Wiele :D
Właśnie wróciłem z kina, jestem bardzo zadowolony, że wybrałem właśnie ten film :)
Byliśmy w wersji trójwymiarowej (3D) i jestem naprawdę zadowolony, moja dziewucha tym bardziej, serdecznie polecam!
Najbardziej ucieszyła mnie wiadomość o Toy Story 3 w 2010 roku ! To będzie show!
Chyba znaleźliśmy wspólną płaszczyznę Szarik :) Uwielbiam animacje zwłaszcza PIXARA z Disneyem. Niby baja dla dzieci, ale z sensem, fabuła i poradą życiową!
A co do Stefana, może lekko homoseksualizmem powiało :)
Czyli nie muszę oddawać kasy za bilet? To dobrze, uffff :P
Nooo :) Masz powód do radości, bo 44 zł piechotą nie chodzi. Drogo sobie cenią 2 h siedzenie w okularach.
Czytając ostatnie Twoje wpisy zaciekawił mnie ten z logami i elemntami jakie zostawia Pixar i Disney w swoich animacjach, pamiętasz o co mi chodzi.
Szukałem tych elementów tutaj, nie znalazłem, natchnąłeś się na coś ?:)