Po oficjalnym teaserze filmu „Avatar” Jamesa Camerona emocje opadły. Można zatem przygotować lekkie podsumowanie i chłodniej ocenić to całe filmowe przedsięwzięcie, bo trzeba przyznać, że kryje się za nim wielka machina marketingowa.
Na zachodzie nie wystarczy już zrealizowanie filmu, następnie rozwieszenie kilku plakatów w mieście i czekanie na zyski ze sprzedaży biletów. Coraz częściej pokrycie kosztów realizacji wielkich produkcji, podobnych do „Avatara”, wymaga uruchomienia dodatkowych mechanizmów promocyjnych, na długo przed ukończeniem dzieła. Pozostaje jednak pytanie czy zawsze przekłada się to na faktyczną jakość przyszłego filmu? Odpowiedź jest prosta i brzmi „raczej nie”. Zresztą przykładów na potwierdzenie tej tezy nie musimy szukać daleko. Przypomnijmy sobie film Cloverfield (Projekt: Monster), który wprowadził nie lada zamieszanie wśród fanów kina fantastycznego. Tajemnica jaką owiano całą produkcję oraz częste, choć mało odkrywcze teasery i concept arty, powodowały, że ludzie sami zaczęli tworzyć scenariusze i wymyślać tytuł oczekiwanego filmu. Wszystko było interesujące do momentu samej premiery, na której zawiodło się wielu kinomaniaków.
Z Avatarem jest podobnie. Tajemnicze spojrzenie wyzierające się z plakatów, sukcesywnie rozwieszanych na największych imprezach kulturalnych świata (Cannes ’09, Comic Con ’09), do tego co rusz pojawiające się concept arty w sieci, powodują skupienie uwagi na produkcji, która zapewne nie została jeszcze nawet finalnie zmontowana.
Zatem czy „Avatar” stanie na wysokości zadania i przeskoczy tą wysoką poprzeczkę jaką sobie ustawił przed oczami nowo zebranych fanów? Tego nie wie nikt. Obecny teaser jednak nie zrobił na mnie olbrzymiego wrażenia. Przypomina mi się „Final Fantasy: The Spirits Within”, a świat w nim przedstawiony można porównać do pewnych tapet z serii Magic The Gathering, co udowodnił mi Paweł: przykła1, przykład2, przykład3, przykład4. Krótko mówiąc – wielkich innowacji raczej zabraknie, chyba, że ja się mylę. Co wy na to?
Na koniec informacja dla niewtajemniczonych:
Avatar będzie filmem opisującym przygody żołnierza Jake’a, który po podróży na inną planetę, stanie pośrodku konfliktu dwóch cywilizacji. Produkcja zasłynęła przez jej spory rozmach oraz globalną promocję oczywiście.







Film w reżyserii twórcy Titanica :)
Na pewnoe nie zrobi takiej furory.. oglądając 1000 razy dalej masz ochote oglądnąć raz następny!
Na pierwszy rzut oka bardzo dobry trailer, bez wątpienia :) Zachęca.
Cameron jest doskonalym rezyserem, szanuje go za wiele dobrych filmow ktore stworzyl, Aliens, Terminatorow dwoch, Odchlan to przeciez filmy kultowe. Po obejrzeniu zwiastuna Avatara moje emocje wrecz siegnely zenitu :D
Spodziewam sie doskonalego filmu.
żenujace, dlaczego zawsze sie znajdzie jakas grupa podejrzanych typow ktorzy beda porownywac ten film do czegos co juz bylo, jakie podobienstwo do „pewnych tapet Magic The Gathering” ?????????????
ja nie widze zadnego !!!! jakie podobienstwo do filmu Delgo ????????????? ZADNEGO !!!!!!!!
ludzie, ogarnijcie sie i zmiencie podejscie do zycia, nie doszukujcie sie dziury tam gdzie jej nie ma i nie bedzie,
bo ten film to najbardziej oryginalny filmowy projekt jaki bedziecie mogli zobaczyc i zaloze sie ze te same smętne twarze beda potem pierwszymi ktore beda wzdychaly ochhhhhh i achhhh jaki ten Avatar jest kozacki !!!!!!
pozdr. i bez odbioru.
Za „podejrzane typy” :D masz +, bo poprawiłem sobie humor :)
Nie doszukuje się dziury w całym. Cały powyższy tekst, opiera się na pewnych przypuszczeniach, a żeby ostudzić wielką euforię po obejrzeniu omawianego zwiastuna, przypomniałem, że podobne produkcje (pomysły) miały swoją premierę dawno temu.
Uważam, że moje podejście jest dojrzalsze niż Twoje. Ja pójdę na film ze „smętną miną” i jeżeli mnie zachwyci, to bardzo dobrze. Wyjdę mile zaskoczony i zadowolony z tego, że nie spisałem produkcji na straty m.in. w tym wpisie.
Widać, że nie studzisz emocji, co potwierdza również treść Twojego komentarza. A szkoda, bo możesz się zawieść bardziej niż ja…