Kilka dni po premierze animacji „Kinematograf”, na której gościł sam Tomasz Bagiński wraz z kilkoma członkami ekipy, poczułem obowiązek napisania poniższej notatki. Zapraszam więc do poznania mojego punktu widzenia i kilku ciekawych informacji.

Coś niebywałego! Chciało by się krzyczeć w każdej sekundzie „Kinematografu”. Ta plastyka postaci, te pięknie namalowane tła i żywe ruchy sprawiły, że poczułem się jak w teatrze lalek, w którym jeszcze nigdy nie byłem. Kusiło człowieka by sceny były wolniejsze, by można było poznać najdrobniejsze szczegóły obrazów, ale niestety… Po 15 minutach wołałem Nieee! To już koniec? A gdzie reszta…? Co się dalej wydarzyło? To nie może być The End! Działo się tak, ponieważ świetnie dopracowana grafika komputerowa nie ustępowała kroku muzyce oraz interesującej i przyjemnej fabule. Nie zdradzę jednak wszystkiego słowami, to trzeba przecież usłyszeć i zobaczyć na własne oczy. Zapaleni interesanci mogą natomiast najpierw przeczytać komiks Mateusza Szkutnika pt. „Rewolucje”, który zawiera papierowy pierwowzór historii. Będzie to taka anty-szokowa terapia przed samym seansem i nie rozczarujecie się tak jak ja. Tyle tematem wstępu, przejdźmy dalej…

Kolejna animacja Tomka, z góry wiadomo, jest shortem, ale za to wyjątkowym i przełomowym. Wyjątkowym dlatego, że pracowało nad nią o wiele więcej osób niż przy poprzednich produkcjach („Katedra”, „Sztuka Spadania”), co widać było zresztą w dbałości o najdrobniejsze szczegóły. Sam strój głównego bohatera powalał rozmachem artystycznym. Znajdujące się na nim różne klamry, paski, torebki i materiały, sprawiały wrażenie pedantycznego podejścia do pracy plastyka, którego zresztą mieliśmy okazję poznać na samej premierze. Jeżeli chodzi zaś o przełomowość, to dlatego, że Tomek kończy przygodę z krótkimi produkcjami. Zaczyna się zatem era pełnych metraży, z których najciekawszym z mojej perspektywy będzie „Hardkor 44”.

„Hardkor 44” to historia Powstania Warszawskiego, oczywiście z 1944, w którym przypomnijmy, kwiat polskiego narodu stawił czoła niemieckiemu okupantowi. Cały projekt powstaje przy ścisłej współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego i ma podejść do tematu w sposób iście niekonwencjonalny. Nie zapowiada się więc doskonale faktograficzna animacja, ale bardzo interesująca i efekciarska ze strony artystycznej, opowieść filmowa o naszych walczących rodakach oraz ich głównym przeciwniku. W samych dotychczas prezentowanych szkicach, a na projekcji było ich więcej niż obecnie w sieci, można wyczuć dozę daleko posuniętej wyobraźni, zwłaszcza przy kreowaniu wizerunków bohaterów. Najeźdźca z zachodu przedstawiony został w postaci bardzo nieludzkiej, wręcz potwornej, natomiast Polacy to twardziele ‘a la Sarge z Quake III Arena. Pewnie większość z Was zastanawia się dodatkowo, dlaczego akurat ta tematyka? Z moich wiadomości wynika, iż MPW chce by poprzez taką formę przypominania o przeszłości, ludzie zza granicy, którzy często nie wiedzą nawet co to Polska, poznali naszą niebywale intrygującą historię. I nie wiem jak Wy, ale ja się pod ich tokiem myślenia podpisuję obiema rękami, a nawet stopami. I nie robię tego tylko dla niedouczonych Anglików czy Niemców, ale również by nacieszyć swoje oczy nowym cudem rysunku i animacji.

No nic, pozostanie nam jeszcze jednak dużo odczekać zanim pojawi się „Hardkor 44”. Jego premiera zaplanowana jest raczej na 2012/13. Póki co możemy stale oczekiwać na dodatkowe niusy i szkice ze strony Platige Image.

Kończąc zapraszam wszystkich do wspierania polskiego ruchu animacji. Umieszczajcie na swoich blogach informacje dotyczące zbliżających się premier czy zwycięskich produkcji. Ja postanowiłem dziś wrzucić na górze artykułu zwiastun filmu Michała Sochy, pt. „Laska”. Święci on ostatnio sukcesy na wielu festiwalach filmowych. Zresztą sam miałem okazję obejrzeć ten short i przyznam, że mile mnie zaskoczył. To tyle na dziś.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • RSS