Po raz kolejny mam przyjemność krótko omówić film z czasów Kina Moralnego Niepokoju, gdzie w dodatku głównego bohatera gra Jerzy Stuhr. Wynika to m.in. z mojego zainteresowania tamtym okresem i podziwu dla w/w aktora. Nie będę jednak długo rozwijał się nad moimi preferencjami filmowymi, przechodząc tym samym do sedna sprawy.

Otóż kilka dni temu miałem okazję obejrzeć dosyć słynny w latach 80′tych, film Feliksa Falka pt. „Wodzirej”. Co ciekawe, a chcę wspomnieć o tym na samym początku, reżyser nie zgadza się w 100% z klasyfikacją tego obrazu, w Wodzirejkanonach Kina Moralnego Niepokoju. Uważa, iż tamten okres w historii kinematografii charakteryzował się większą wyrazistością, czego nie można powiedzieć o jego, w pewnej części, metaforycznym dziele. Warto również wspomnieć, iż scenariuszem był bardzo zainteresowany sam Andrzej Wajda. Chciał go odkupić i samemu nakręcić, aczkolwiek Feliks Falk nie odsprzedał swojej wielkiej szansy. Film kręcony był dość burzliwie, ze względu na czasy PRL’u. Efekty są jednak godne obejrzenia.

Lutek Danielak (Jerzy Stuhr) jest konferansjerem (wodzirejem). Jego ambicje wykraczają ponad obecny stan zatrudnienia. Chce szybko awansować. Dowiaduje się, iż niebawem ma ruszyć wielki bal w hotelu „Lux”. Postanawia za wszelką ceną, otrzymać przywilej poprowadzenia tej wielkiej imprezy. Niestety okazuje się to bardzo ciężką misją. Główny bohater musi się wyrzec znajomych oraz miłości. Oddać swoje ciało i zdyskredytować siebie samego. Z góry wiadomo, iż nie wyjdzie mu to na dobre.

Cały obraz jest przykładem karierowiczostwa okresu komunistycznego. Pieniądz nie odgrywał tu większej roli, liczyło się to, ile mogłeś załatwić lub zaoferować drugiej osobie. Przepychanie się łokciami na szczyt, podkopywanie dołków pod innymi współpracownikami, a raczej rywalami, to główne cechy Lutka. Koniec końców, wiecznie zabiegany i zakłamany do szpiku kości bohater, otrzymuje cios, który jednak na niewiele się zdaje.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • RSS