Kino i cała jego historia opiewa o różne dramaty, i to nie tylko te ekranowe. Patrząc na białe płótno i wyświetlanych na nim aktorów, nie zastanawiamy się wiele nad tym, iż są to ludzie tacy jak my, z problemami oraz często nieciekawą przeszłością. I nawet jeżeli doskonale grają życie wyimaginowanych bohaterów, to ich własne często sprawia im problemy, o czym przekonała się również Marilyn Monroe.
Jej nagła śmi
erć poruszyła cały świat. Ludzie z najbliższego otoczenia aktorki nie potrafili zrozumieć motywów, ustalonego później samobójstwa. Domagano się wielu śledztw, podejrzewano jej psychoanalityka, tajne służby rządowe, a nawet ludzi z najwyższych szczebli władzy. Sprawa utknęła w martwym punkcie, aż po dziś dzień. Wielu ludzi stara się jednak wciąż doszukiwać prawdy, jakiegoś dowodu, iż śmierć wielkiej gwiazdy została ukartowana. Nie dopuszczają do siebie myśli, że może prawda została ujawniona 46 lat temu, wtedy kiedy nikt nie chciał słuchać ani wierzyć. Człowiek przez swoją wrodzoną niewierność czasem ma problemy z przyjęciem odpowiedzi podanej na tacy, doszukuje się potem drugiego dna, jadąc po drodze do nieskończoności. Przypadek Marilyn jest 100% przykładem tej przykrej ludzkiej przypadłości.
Przychodzi jednak moment, kiedy stos przypuszczeń, faktów oraz plotek splata się w węzeł, który następnie bierze pod lupę jakiś pisarz. Konkretną osobą w tym wypadku okazał się Michel Schneider, autor książki „Marilyn, ostatnie seanse”. Można powiedzieć, że napisał czarną księgę na temat życia aktorki, która najdokładniej ujawnia jej mroczną przeszłość. Dowiadujemy się z niej m.in. o traumatycznych przeżyciach Marilyn z dzieciństwa, chorej matce, ciężkiej drodze na wyżyny sukcesu, kontaktach z ludźmi i śmierci. Nie jest to jednak pospolita historyjka, ale psychoanalityczna wiwisekcja człowieka okupionego problemami.
Po każdej stronie stajemy się nałogowymi połykaczami Marilyn w pigułce, a po przeczytaniu całej książki czułem się jakbym znał tą osobę od dzieciństwa. Gdyby jeszcze żyła, mógłbym do niej mówić jak do starej przyjaciółki. Dzieje się tak za sprawą wielu szczegółów, w jakie opiewa omawiania lektura. To bowiem nie tylko naukowa paplanina o czyjejś psychice, ale również rozprawa o życi uczuciowym i codziennych obowiązkach.
Cóż mogę dodać, moim zdaniem cały ten dramat zgotowali jej ludzie. Marilyn Monroe nie była przygotowana na komercyjny świat show biznesu. Znalazła się w niewłaściwym miejscu, o nie właściwym czasie. Zaniedbywana od młodości, wykorzystywana w dojrzałym życiu, zatraciła więź z samą sobą. Odgrywając role szczęśliwych bohaterów miała okazję uciec od swojej prawdziwej tożsamości, która była całkowicie rozdarta, wręcz schizofreniczna. Kłębek samobójczych myśli dokonał swego, jaśniejącą gwiazdę pochłonęła czarna dziura śmierci.
Nie myśl, że wiesz o Normie Jeane wystarczająco dużo, zwłaszcza jeżeli nie przeczytałeś w/w książki. Pamiętaj, że jej erotyczne wybryki, domniemane aborcje oraz stos romansów, to szklanka wody w morzu poważniejszych informacji, które są o wiele bardziej interesujące. Jeżeli zatem ciekawią Cię prawdziwe troski Marilyn, zwierzenia podczas sesji terapeutycznych, związki ze sławami Hollywood, ekscesy na planach filmowych, filozofia życia i śmierci, to ta książka musi znaleźć się w twoich rękach.







no pozdro.
ok , fajnie jest, miło yu, bywa…
:)
I’m sure viagra is one of the betst pills for men