Dziś chciałbym napisać kilka słów o chyba jednym z najkrótszych filmów Luisa Bunuela, opartym na wierze chrześcijańskiej. Otóż jest to opowieść o Szymonie Słupniku, który postanawia swoje życie poświęcić Bogu. Zasiada więc na szycie słupa, który znajduje się gdzieś na pustkowiu. Nie dość, że wyżekSzymon Pustelnika się wszystkiego co ludzkie, to jeszcze jego plany ma zamiar pokrzyżować sam Szatan. Takie historie skupiają w sobie wiele uwagi…

Jak zwykle pominę stronę reżyserską, ponieważ to tak jakbym omawiał wygląd kamienia szlachetnego. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Film jest dosyć wiekowy, ale nie traci nic na wyrazistości. Mam przykład na to, że w przeciągu niewiele ponad 40 minut, można ciekawie omówić tematykę religijną.

Film w zasadzie jest dwuznaczny. Ascetyczne życie Szymona, choć dla nas wydaje się być święte, dla reżysera było możliwością odwrotnej interpretacji. Luis Bunuel znany jest ze sztuki odwracania ideałów, zupełnie innego spojrzenia na dotychczas cenione wartości. Moim zdaniem próbował się doszukać w postawie głównego bohatera nieścisłości, która następnie doprowadziła go do przykrej wieczności.

Biedny, a zarazem wielki Szymon Pustelnik daje do zrozumienia, że to do czego dążył nie jest przeliczone na łaskę Bożą?. Miejmy nadzieję, że to tylko efekt „czarnego” humoru reżysera, który mam nadzieję, nie przyćmi naszego racjonalnego toku rozumowania.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • RSS